Jeszcze raz powiodłam palcem po krawędzi kołdry, zanim usłyszałam skrzypienie schodów i ciężkie kroki – takie, które mogły należeć tylko do moich partnerów. Chwilę później cała czwórka stłoczyła się w drzwiach, a ich szerokie ramiona wypełniły framugę.
Xavier uniósł brew. – Co tu się dzieje?
Haiden oparł się o framugę, krzyżując ręce na piersi. – Znikasz ze swoją mamą, a teraz masz ten wyraz twarz






