**Noah**
– Gdzie są dzieciaki? – zapytałem, rozglądając się, jakby Elliot, Macey i Elias mogli w każdej chwili wpaść przez drzwi.
Uśmiech Envy był łagodny, zmęczony, ale pewny. – Bawią się z Babcią i Dziadkiem. Mama namówiła ich do budowania wież z puszek po ciastkach, a Tata udaje, że wcale mu się to nie podoba.
– Doskonale – powiedziałem, już rozruszając ramiona z determinacją. – Idę przygotować






