Ava
Następnego ranka Chris i ja od razu udaliśmy się do kliniki. Mała, plastikowa torebka z tajemniczym białym proszkiem mocno tkwiła w dłoni Chrisa. Nie traciliśmy ani chwili; ledwo świt wstał, a my już byliśmy w drodze, prawie w ogóle nie śpiąc całą noc.
– Co to, twoim zdaniem, jest? – wymamrotał Chris pod nosem, marszcząc brwi, gdy wchodziliśmy do miasta.
Pokręciłam głową, obgryzając dolną w






