- Chris, dzisiejszy wieczór był cudowny – wyszeptała Amelia, spoglądając na mnie swoimi wielkimi, sarnimi oczami, gdy wracaliśmy do Packhouse. – Tylko ty i ja… kolacja przy świecach, wykwintna kuchnia. – Drobne drżenie przebiegło przez jej drobną sylwetkę. – Naprawdę, Chris. Dziękuję ci za to.
Wymusiłem spięty uśmiech, wiercąc się niespokojnie obok niej. – Cieszę się, że ci się podobało, Amelio.
U






