"Wstawaj, śpiochu..."
Obudziły mnie delikatne pocałunki na szyi i obojczyku. Miękkie usta muskały moją skórę, a rzęsy łaskotały mnie w policzek. Jeszcze zanim otworzyłam oczy, na moich ustach pojawił się mały uśmiech.
"Jeszcze pięć minut...?" wymamrotałam, czując, jak Chris wtula się w zagłębienie mojej szyi.
Chris zachichotał mi do skóry, jego głos był niski i chrapliwy ze snu. "No już, już,"






