Chris kopnął drzwi, aż z hukiem uderzyły o ścianę. Nie mogłam się powstrzymać od chichotu i zabawnego spoliczkowania go w ramię, gdy niósł mnie do sypialni.
"Hej," zaśmiałam się, "uważaj. Lepiej nie zrób dziury w ścianie."
Chris tylko się uśmiechnął, stawiając mnie na szezlongu na końcu mojego łóżka. Poczułam ulgę, że w końcu jestem w domu - otoczona moimi miękkimi poduszkami, świeżą białą pości






