Ava
Powietrze o poranku było rześkie, gdy szłam na targ, a mój koszyk lekko kołysał się u boku. Ulice Moonstone były cichsze niż zwykle, wataha wciąż pogrążona w żałobie po „śmierci” Leonarda.
Spodziewałam się, że na targu będzie nieco żywiej. Ale gdy zbliżyłam się do straganów, niewiele się zmieniło; zapach świeżych warzyw i wypieków unosił się w powietrzu, a sprzedawcy zachwalali swoje towary,






