Zeta nie kłopotała się odpowiedzią i odwróciła się od niego. – Masz swój własny pokój. Idę teraz odpocząć, więc proszę, wyjdź.
– Oglądam pokój mojej narzeczonej. Dlaczego miałbym wychodzić?
Xavier zaczął się droczyć.
Nie spodziewała się, że ma taką stronę i zacisnęła pięści. – Czego chcesz?
Przysunął się bliżej, nie wykazując zamiaru wyjścia. – Powiedz mi, dla kogo dokładnie chcesz kupić ten lek.






