Jonas schowała się za Harleyem, mówiąc słodkim i bezradnym głosem: „Harley, przyszłam tutaj, żeby się wytłumaczyć, a nie sprawiać kłopoty. Ale pani Robertson wygląda, jakby postradała zmysły. Czy ona mnie zabije?”
Harley rozkazał służącemu: „Przytrzymajcie Aleezę.”
Teraz Harley nie traktował już Aleezy jak swojej żony.
Twarz Aleezy wykrzywiła się z nienawiści.
– Ty zdziro! Twój bachor to też zdzir






