Flora wrzasnęła z przerażenia.
Spod łóżka wychylił głowę lekko wychudzony mężczyzna. Jego dłonie wciąż kurczowo zaciskały się na kostce Flory. Pociągnął mocno, a dziewczyna runęła na ziemię.
Uniósł głowę i uśmiechnął się do niej złowieszczo. „Floro, moja wróżko, moja miłości. Tak jak mówiłem, pewnego dnia wpadniesz w moje ręce...”
Śmiech mężczyzny był przerażająco chrapliwy.
– Puść mnie! Puść mnie






