Patrząc na Sabinę w ten sposób, Judith wciąż czuła odrobinę dumy.
Sabina odezwała się pierwsza. – Bruce poszedł do pracy. Nie ma go tutaj.
Judith pukała do drzwi rano, żeby przynieść kawę. Sabina nie wiedziała, co robi tu ponownie.
– Nie przyszłam szukać ciebie, panno... – Judith zachichotała. – Znasz Bruce'a? Czy potrafisz go zadowolić? Im bardziej wstrzemięźliwy jest taki mężczyzna, tym bardziej






