74 - Kennedy
Niezbyt rozumiem tę zmianę, ale też nie zamierzam narzekać. Odkąd znaleźli mnie w lesie prawie zamarzniętą na śmierć, Ryker i Bennet doszli do jakiegoś porozumienia. Nadal nie jestem sama... nigdy. To byłoby chyba proszenie o zbyt wiele. Ale znów zaczęłam treningi z Gretą. Na zewnątrz jest za k*rewsko zimno dla mojej cienkiej skóry, ale mogę chodzić na siłownię w centrum treningowym.






