Danny wpada do pokoju w najgorszym z możliwych momentów. „Szefie!!! Mamy całą trójkę samotników”.
„Najlepszy dowód” – mruczę do niej, po czym spoglądam przez ramię.
„Dwaj, którzy zaatakowali ciebie i Kennedy, są w dość kiepskim stanie. Przypomnij mi, żebym nie zadzierał z Bennetem, kiedy buzują w nim emocje z powodu jego Luny. Greta złapała trzeciego, jak węszył w lesie. Żaden z nich nie puszcza






