– Dobrze, ale cały czas mam cię na oku. W chwili, gdy stracę cię z oczu, koniec z tym i wracasz tutaj. Jeśli będę musiał, zaniosę cię, i nie obchodzi mnie, w jaki wpadniesz szał. Będziesz nawet sikać pod nadzorem, jasne? Nie możemy ryzykować tobą ani przyszłością stada. – Wpatruję się w nią twardo, a ona wygląda, jakby wciąż chciała się kłócić. Myślę, że czasem po prostu lubi się sprzeczać dla sam






