Godzinną trasę pokonuję w około czterdzieści pięć minut, wykonując w tym krótkim czasie tyle telefonów, ile tylko jestem w stanie. Muszę dotrzeć do mojej dziewczyny. Mojej dziewczyny, no proszę. Nie nienawidzę tego brzmienia już tak bardzo, jak kiedyś. Muszę ją tylko przekonać, że jest moja ORAZ że nie chcę odebrać jej tytułu, bez względu na to, co mówi reszta półgłówków wokół niej.
– Przynajmniej






