90 - Ben
– Co te szalone wiedźmy u licha wyprawiają? – szepczę, gdy zbliżamy się do linii drzew. Jeśli moje poczucie kierunku mnie nie myli, jesteśmy dokładnie na południe od domu stada Elary, ale na tyle daleko, że można by to uznać za terytorium neutralne. Nie czuję oznaczeń zapachowych wilków patrolowych.
Obszar ten wysuwa się w stronę nabrzeża, niczym mały półwysep, gęsto porośnięty blisko sie






