O osiemnastej John przywiózł Richarda zgodnie z umową, by odebrać Cordy z pracy.
– Mamusia!
Dźwięczny, niewinny głos Richarda za każdym razem roztapiał serce Cordy.
Uścisnęła chłopca i usiadła z nim, ucinając sobie miłą pogawędkę.
John krzywił się, będąc ignorowanym.
– Nie cieszysz się na widok mamusi? – zapytał poważnie Richard, marszcząc brwi.
– Cieszę się – odpowiedział John dość chłodno.
– Ale






