Nawet po słowach Cordy w samochodzie panowała cisza. John zachowywał się tak, jakby nie słyszał niczego, co powiedziała. Wzrok miał twardo utkwiony w drodze, nie odwracając go ani na chwilę.
Cordy stłumiła burzliwe emocje, które gniewnie w niej wirowały. Tak spokojnie, jak tylko potrafiła, kontynuowała:
– Mam ważne spotkanie jutro wcześnie rano, a jest już bardzo późno.
– Wiem – odpowiedział John.






