– Rób, co mówię, a nie co robię, co? – narzekała Zoe, ale po wybuchu Johna nieco spuściła z tonu.
Serio? John był ojcem od dwudziestego pierwszego roku życia!
– Wyjdź – rozkazał John, nie chcąc z nią dłużej rozmawiać.
Zoey niechętnie posłuchała, jak miała w zwyczaju. Wstała, by wyjść, ale nagle zatrzymała się i rzuciła: – Nie boisz się, że się udusisz, owijając się tak szczelnie?
John zignorował j






