– Raven.
Poprzez ciemność usłyszałam głos, przebijający się przez mgłę.
Brzmiał nagląco. Ktoś mnie wołał.
– Raven, przemień się z powrotem.
Od czasu do czasu widziałam urywki. Tylko nieruchome obrazy migające przed moimi oczami, ukazujące salon. Połamany stół. Chłopaka.
Wydawało się to nieco znajome, ale nie potrafiłam tego umiejscowić.
– Raven! …Cholera.
…I ból. Tak wiele bólu.
Głos nadal mnie wo






