– Obiecałeś! – krzyczała Clarissa. – Nadszedł ranek, Kieranie. Czas, abyś dotrzymał swojej części naszej umowy i wyjechał.
– Nie wyjadę, dopóki nie będę wiedział, że z Rae wszystko w porządku – kłócił się Kieran. – Sama ją widziałaś. Wczoraj w nocy była nieprzytomna.
– I dlaczego tak było, co? Zechcesz się podzielić?
– Skąd miałbym wiedzieć, Clarisso. Przestań myśleć, że mam jakiś ukryty motyw, by






