– ...Clarisso... możesz się już obudzić? – zapytałam kilka godzin później.
Słońce zaszło i wzeszło ponownie, ale ja wciąż tkwiłam przy jej łóżku.
W głowie mi się kręciło, bo w ogóle nie spałam, i zaczynałam myśleć, że może to już koniec.
...Może ona naprawdę się nie obudzi.
Ale próbując walczyć ze snem, nie mogłam przestać się zastanawiać, czy to moja wina. Nie powinnam była krzyczeć i popychać je






