Rozdział 109
Punkt widzenia Maksa
Rytmiczne tykanie zegara na ścianie mojego biura było jedynym dźwiękiem przerywającym ciszę. Papiery leżały porozrzucane na biurku, ale nie mogłem się skupić. Mój umysł był niespokojny, dręczony wspomnieniami, które próbowałem pogrzebać przez lata. Przeszłość miała w zwyczaju wracać, bez względu na to, jak głęboko próbowałem ją zakopać.
Gwałtowne pukanie do drzwi






