Rozdział 110
Punkt widzenia Maksa
Słowa Marco dźwięczały mi w głowie, każda sylaba wbijała gwóźdź niedowierzania głębiej w moją pierś. Ewa mnie uratowała? Czułem, jakby ziemia usunęła mi się spod nóg, pozostawiając mnie niepewnego i wystawionego na ciosy. Zacisnąłem pięści po bokach i wpatrywałem się w Marco, szukając na jego twarzy jakichkolwiek oznak oszustwa.
"Marco" - zacząłem, mój głos był ci






