Rozdział 111:
Punkt widzenia Maxa
Chłodne powietrze szczypało moją skórę, gdy wybiegłem z biura, a myśli galopowały mi w głowie od wszystkiego, czego się właśnie dowiedziałem. Musiałem skonfrontować się z Sarą. Musiałem usłyszeć to z jej własnych ust, jak mną manipulowała przez te wszystkie lata, jak przekręciła prawdę o tamtym dniu i jak mnie wykorzystała.
Moje kroki odbijały się echem w korytarz






