Rozdział 113:
Perspektywa Sary
Drzwi zatrzasnęły się za mną z siłą, która odbiła się echem po pustym domu. Serce wciąż waliło mi w piersi, a oddech był płytki i urywany. Nigdy nie czułam się tak obnażona, tak bezbronna. Max w końcu przejrzał mnie i teraz znał prawdę. To Ewa uratowała go te wszystkie lata temu, nie ja.
Oparłam się o ścianę, próbując się uspokoić, ale świadomość tego, co się właśnie






