Rozdział 148
PUNKT WIDZENIA SARY
Odgłos tłuczonego o ścianę drogocennego wazonu mojej matki rozniósł się echem po naszym apartamencie. Kryształowe odłamki rozsypały się po marmurowej podłodze, łapiąc światło późnego popołudnia jak spadające gwiazdy. Wzdrygnęłam się, ale nie ruszyłam się z miejsca na skórzanej sofie. Wściekłość matki była znaną burzą i wiedziałam, że lepiej nie wchodzić jej w drogę






