Rozdział 155
Perspektywa Emily
Lód zadźwięczał w mojej szklance, gdy zakręciłam bursztynowym płynem, a na moich ustach pojawił się zadowolony uśmiech. Wiadomość o śmierci Williamsa wciąż wydawała się nierealna, jak sen, z którego za chwilę się obudzę. Ale to nie był sen. W końcu nam się udało.
Prywatny pokój w restauracji "Złoty Pałac" był słabo oświetlony, idealny na tajne spotkania takie jak to.






