Rozdział 157
Perspektywa Maxa
Świat wokół mnie rozpłynął się w niewyraźną mgłę, gdy mój wzrok utkwił w dzieciach bawiących się w rozległym ogrodzie. Czwórka. Cztery małe, pełne życia istoty, emanujące niewinnością, która rozdzierała mi serce. Późne popołudniowe słońce rzucało długie cienie na wypielęgnowany trawnik, podkreślając ich beztroskie ruchy, gdy goniły się wokół nieskazitelnych rabat kwia






