Rozdział 158
Perspektywa Maxa
Stałem zamarły w gasnącym świetle dnia, serce waliło mi jak bęben w piersi. Słowa Josha odbijały się echem w mojej głowie, z każdą sekundą stawały się coraz głośniejsze, aż zagłuszyły wszystko inne wokół mnie. "Dzieci są moje, Max." Pięć prostych słów, które groziły zniszczeniem całego mojego świata.
Wypielęgnowany ogród wokół nas zdawał się rozmazywać na krawędziach,






