Rozdział 161
Punkt Widzenia Maxa
Poranne słońce przesączało się przez okna mojego biura, gdy bezmyślnie przeglądałem papiery, myślami błądząc w tym samym miejscu, w którym tkwiły od dni – dzieci Evy. Możliwość, że mogą być moje, nawiedzała każdą chwilę na jawie. Ich twarze, tak podobne do moich, wryły się w moją pamięć od tego przypadkowego spotkania. Za każdym razem, gdy zamykałem oczy, widziałem






