Rozdział 167
Perspektywa Evy
Trzy dni po pogrzebie siedziałam w kancelarii pana Thompsona, nerwowo skręcając chusteczkę w dłoniach. Znane skórzane fotele i boazerie powinny mnie uspokoić – byłam tu niezliczoną ilość razy z ojcem – ale coś było nie tak.
Zamiast pana Thompsona za masywnym biurkiem siedział młodszy mężczyzna. Poprawił druciane okulary i odchrząknął. "Nazywam się James Crawford, jeste






