Rozdział 179
Perspektywa Evy
Prawnik stał przede mną, ręce miał splecione, a wyraz twarzy spokojny, lecz stanowczy. Jego obecność w tym pokoju była jak lina ratunkowa, nić łącząca mnie z prawdą, której od tak dawna mi odmawiano. To było surrealistyczne, wreszcie stanąć na krawędzi sprawiedliwości, usłyszeć słowa, które mogły wszystko zmienić.
– Dziękuję, że się pan zgłosił – powiedziałam cicho, mo






