Rozdział 223
Punkt widzenia Louisa
Burza za oknem odzwierciedlała tę, która szalała w mojej piersi. Ciężkie krople deszczu uderzały o szybę, nieustępliwy rytm groził zagłuszeniem moich myśli. Biuro, pozbawione osobistych akcentów Evy, wydawało się chłodniejsze, sterylne. Przejechałem dłonią po wypolerowanym drewnie biurka. Moje biurko. W końcu.
A jednak satysfakcja, którą myślałem, że poczuję, był






