Ayla
– Nie mogę uwierzyć, jak szybko powaliłaś tego faceta – mówię zszokowana, wychodząc z biura. – Nie mogę uwierzyć, że pozwoliłaś mu okazać ci brak szacunku. Jesteś Luną tej watahy. Jego kwestionowanie było niepotrzebne – prycha, gdy wchodzimy do windy. Butelka Jacka należąca do Thane'a jest wciśnięta pod jej pachę. Myślę, że próbuje przepracować jakieś emocje, o których nie wygląda na chętną r






