Ayla
Posiadłość nie wyglądała już jak miejsce, do którego wkroczyliśmy za pierwszym razem.
Rozbite kamienie naprawiono, mury lśniły nowością w słońcu, a w powietrzu unosił się zapach trocin. Po raz pierwszy, odkąd to zobaczyłam, to miejsce zdawało się stworzone do przechowywania nadziei.
Stałam przy oknie, trzymając dłonie na brzuchu. Bliźniaki przewalały się pod moją dłonią, niespokojne, lecz opa






