Damon
Pokój wojenny był cichy, tak jak lubiłem. Krawędzie map wyprostowane, markery wyrównane kolorami, ani jednego skrawka nie na swoim miejscu. Już trzy razy przerysowałem linie terytorium Stevensa, każda możliwa trasa inwazji naniesiona, liczniki przesunięte o ostrożne przyrosty, aż stół wyglądał mniej jak chaos, a bardziej jak coś, co mogłem kontrolować.
Kontrola. To była jedyna rzecz, która p






