AMICA
Ramiona Deckarda zesztywniały nieco wokół mnie, gdy kobieta uśmiechnęła się złośliwie, przechylając głowę akurat tyle, by nikłe światło świec odbiło się od mojej spinki.
– Och? Więc to na ciebie czekaliśmy? – zamyśliła się, krzyżując ramiona.
Jej głos był gładki, pewny siebie, ale było w nim coś, co sprawiało, że żołądek mi się skręcał.
– Jestem Freya – ciągnęła. – Ta, która utrzymuje twojeg






