Bill i dwaj pozostali mężczyźni byli bliscy szaleństwa przez pasażerów i ledwo zdołali wysiąść z pociągu.
– Nie, nie sprzedamy jej wam. Spadajcie! – Tobiasz, już i tak na skraju wytrzymałości, machnął nożem w jednej ręce, a drugą ściskał kołnierz Quinlyn. Przeklinał swój pech, że nie zakneblował jej wcześniej, co doprowadziło do tej obecnej sytuacji.
Przez ostatnie trzy dni Quinlyn była niezwykle






