Przez trzy dni z rzędu chodzili łowić ryby i za każdym razem natykali się na Tashę.
Gdy chmury na niebie gęstniały, a temperatura spadała, ryby zagrzebały się w głębokiej wodzie, a połowy po obu stronach stawały się coraz mniejsze.
W końcu Tasha schowała wędkę i podeszła. – Wygląda na to, że będzie padać śnieg. Jest tu tak mało jedzenia. Idę do lasu na zachodzie.
– Chcecie iść ze mną? – Schudła ba






