Lucy prawie straciła przytomność od tego uderzenia.
Jej skronie pulsowały bólem.
To pytanie brzmiało jak preludium do piekła.
Quinlyn nie potrzebowała odpowiedzi. Przygwoździła mężczyznę i spojrzała na kilkunastu notabli na ekranie.
"Następne są warunki, na jakich moi ludzie wejdą do waszego kraju."
"Czyli..."
Wyprostowała plecy, a jej głos nabrał morderczego tonu.
"Żadnej współpracy z masonami."






