Tego ranka, kilkoro ludzi, którzy zagłosowali przeciwko niej na zebraniu, teraz potajemnie prosiło o spotkanie z Leicą – i to więcej niż jedna osoba.
Leica spojrzała przez okna sięgające od podłogi do sufitu, gdzie siedziało ciche dziecko i szkicowało, i od razu domyśliła się, kto stoi za tą nagłą zmianą.
– Co się dzieje? – zapytała.
W końcu ktoś się odezwał. – Dziś rano... była tutaj Quinlyn. Ona






