Na trzecim piętrze giełdy, prywatna sala bankietowa była już wypełniona po brzegi.
– Cholera, za małe to miejsce – wymamrotał ktoś po powrocie z obchodu.
Joeri nawet nie podniósł wzroku. Rozparty w fotelu, uśmiechnął się leniwie.
– Czyż nie wy martwiliście się, że sala będzie zbyt pusta, by zrobić wrażenie? Ci ludzie przyszli nieproszeni – jeśli jest tłoczno, to ich problem.
Zapalił cygaro, nie pr






