Quinlyn upierała się, że nic jej nie jest – leki już działały i za chwilę wszystko się zagoi.
Ale Leica i Garry nie chcieli o tym słyszeć. Zdecydowali jednogłośnie: zostaje w szpitalu.
Oboje potraktowali tę sytuację jak wakacje, spędzając w jej pokoju każdą godzinę, jakby nic się nie stało.
– Mamo, nie masz nic do roboty? – zapytała Quinlyn, skubiąc jabłko wyrzeźbione w kształt kwiatka, które dziw






