Byłam w rozsypce, kompletnie na krawędzi, gdy ostry dźwięk dzwonka do drzwi sprawił, że serce podskoczyło mi do gardła.
Instynktownie zerknęłam na telefon. Było po dziewiątej. To musiał być gość.
Zerwałam się na równe nogi i pospieszyłam na dół. Nikt nie przychodzi o tej porze, chyba że sprawa jest ważna.
Zanim dobiegłam na parter, Chi Xi była już przy drzwiach. Wlepiałam wzrok w wejście, zastanaw






