Cóż za cyrk. Jeden akt po drugim.
Nie zdążyłam nawet wyprosić dwojga szacownych gości z mojego salonu, gdy czerwone Porsche 911 wpadło na ulicę i z piskiem opon zatrzymało się tuż przed moim domem.
Podjechali pod bramę z precyzją, która mówiła mi, że to nie była ich pierwsza wizyta.
To była nie kto inny jak Wu Xiaotong, rzekomo odchodząca od zmysłów w poszukiwaniu swojego dziecka. I nie przybyła s






