Uśmiech na twarzy Zhao Minglan był czystym sarkazmem. Patrzyła na mnie oczami ostrymi jak noże, jakby miała zamiar obedrzeć mnie z każdej warstwy mojej starannie zbudowanej fasady.
Nie można było pomylić wyrazu jej twarzy. Nazywała mnie hipokrytką.
„Nie zaprzeczę — jestem zazdrosna. I mam żal. Nienawidzę tego, że muszę mierzyć się z rzeczywistością istnienia drugiego dziecka mojego męża” — przyzna






