Adelaide
Wodziłam wzrokiem za Alarikiem, obserwując, jak odchodzi i znika za krzakami. Chwilę później mignęły mi jego umięśnione plecy, gdy zdejmował ubranie.
Poczułam, jak czerwienią mi się policzki. Choć stał tyłem, trudno było nie zauważyć bijącej od niego siły – mięśni szerokich ramion, potężnych rąk.
Ten facet z zabójczym uśmiechem i równie zabójczym ciałem prawdopodobnie mógłby kogoś uśmierc






