Kylan
Mocno trzymałem Małą w ramionach, czując, jak jej bezwładne ciało napiera na moje. Jej pierś unosiła się z każdym oddechem, ale lśniące oczy pozostawały zamknięte. Minęła już dłuższa chwila.
Wierzchem dłoni musnąłem jej policzek.
– Mała – szepnąłem z troską.
Cicho mruknęła w odpowiedzi, ale nie otworzyła oczu.
Ten, który był za to odpowiedzialny, ten chory Wieszcz, siedział tylko i patrzył n






