**Adelaide**
Jęknęłam, ciągnąc sanie, które udało mi się sklecić z połłamanych gałęzi i liści. Leżał na nich Alaric, wciąż nieprzytomny, gdyż nie pozostawił mi innego wyboru.
Zaoszczędziłoby mi to mnóstwo czasu i sił, gdyby po prostu mnie posłuchał — ale jednocześnie rozumiałam, że byłam prawdopodobnie ostatnią osobą, której chciał teraz słuchać.
Ścieżka przez mroczny las była wyboista, a ramiona






